Dawid Podsiadło

Nowa płyta Adama Małysza Dawida Podsiadło nie może przejść niezauważenie wśród każdego rodzaju mediów. Jego muzyka, poprzez inteligencję w tworzeniu popu, wkradła się w wiele luk. Często bowiem zdarza się, że lubi go zarówno zadeklarowany fan alternatywy, jak i radiowy, niedzielny słuchacz. To spore osiągnięcie, zważając na fakt, że wystarczyła do tego zaledwie jedna solowa płyta. Nic więc dziwnego, że ogólnopolski hype wciąż się utrzymuje i z niecierpliwością wyczekiwaliśmy nowej odsłony Dawida.

I tak naprawdę chyba nikt się o niego nie martwił. Dowiódł już swoją płytą z Curly Headsże nadal robi swoje i to bardzo dobrze. Po „Annoyance and Disappointment” nie oczekiwaliśmy rewolucji. Miała to być mądra, logiczna kontynuacja, która jeszcze mocniej usadowi go na polskiej scenie. I tak też właśnie się stało.

Czujemy się jak w domu. Zostajemy przez wokalistę otoczeni dość szczelnym, ciepłym folkiem czy indie rockiem, jednocześnie o wiele bardziej dojrzałym i energiczniejszym niż na swoim debiucie. To nie jest już chłopiec, który widzi samotny kij. Jesteśmy potraktowani jako pełnoprawni dorośli. Dorastanie i pokorę muzyczną słyszymy również w głosie Dawida. Ten jest bowiem pełniejszy i barwniejszy. Bawi się swoimi skalami, tonacjami, wprowadzając przeróżne klimaty, nie tracąc przy tym tchu.

Można odczuć wrażenie, że to wszystko nic nadzwyczajnego. Jednak Dawidowi udało się zbudować wokół siebie odpowiednie struktury, które teraz pozwalają mu na robienie swojego bez żadnych przeszkód. Tak oto powstaje spójna, logicznie prowadzona płyta. Widać, że tak naprawdę ogranicza go tylko poprzeczka, którą sam sobie ustawił. „Annoyance and Disappointment”to cały przekrój możliwości, które zdobył na przestrzeni ostatnich lat. Niesamowicie płynnie przechodzi z folku, ballad czy popowych hitów. Równie dobrze poradził sobie z różnymi językami. Nie byłem fanem jego anglojęzycznych utworów, lecz tutaj mi nie przeszkadzają, a nawet wprowadzają kolejny element różnorodności do wachlarzu.

I tak naprawdę czy ocenimy płytę bardzo wysoko zależy od faktu, czy jesteśmy otwarci na taką właśnie kombinację. Połączenie ciepłego, inteligentnego popu z szczyptą folku czy balladowych brzmień. Jeżeli mówicie stanowcze „tak” dla tego zestawienia, to nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek odbił się od kolejnej części podróży Dawida.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here