Dwa Sławy

Na próżno szukać w Polsce raperów, których twórczość chociaż w minimalnym stopniu przypomina nam to, co robią Dwa Sławy. Gdzie się nie obrócisz wszechobecny rap skrajności. Dwa Sławy nie są jak wszyscy. Bujają nas rytmami i bystrym tekstem, skacząc po wersach na pełnym flow #mario. I tak gdzieś dopiero dwa lata temu dowiedziałem się kim są owa Dwa Sławy. Zaskoczyli mnie swoim podejściem do rapu. Pełnym luzu, zabawnych tekstów i niesamowitą grą skojarzeń. Taki był Nie wiem, nie orientuje się – zabawny i powabny, lekki. A Ludzie sztosy? Czyżby #bezrękawnik? 

Rado i Astek zawsze byli dla mnie synonimem dwóch wyrazów: „jak” oraz „hashtag”. Obaj panowie wynieśli swoje metafory na poziom niespotykany i nieosiągalny. Przy nich Rasmentalism wypada blado, a Fisz ze swoim „To ja naiwny super jak man” zaczyna jeść lody w łóżku oglądając komedie romantyczne. Wspomniany wcześniej #bezrękawnik – czyli ni grzeje ni ziębi, to tylko sam początek ich palety porównań metafor, ale akurat ten zapadł mi najmocniej. A to dopiero początek góry lodowej #Titanic.

To właśnie owe teksty są największą mocą nowej płyty, #LotecSirius. Panowie ponownie zabawiają nas puentami oraz nawiązaniami, jednak nie są już tak dziecinni jak wcześniej. Pomiędzy wersy wkradła się tematyka o wiele bardziej poważna, lecz w dalszym ciągu jest przedstawiona w sposób typowy dla Sławów – czyli przesiąknięta humorem i pomysłowością. Rzadko kiedy siadam do Geniusa i wraz z nim interpretuję każdy utwór po kolei, a tak mam z Ludzie sztosy. Ponownie, jak to miało miejsce z Nie wiem (…) czuję się rozłożony na łopatki mądrością tekstów, #Najman. Postanowili pójść trochę poważniej, jednak pozostając przy swojej konwencji. Chciałbym widzieć jak powstają owe teksty. To musi być niesamowity ubaw.

Czy można powiedzieć z czystym sumieniem, że jest to rap nowoczesny? Na pewno jest dla nowoczesnego słuchacza. Nieobeznany w temacie, „niedzielny” użytkownik rapu może nie zrozumieć masy nawiązań czy podtekstów, które uderzają nas na każdym kroku, #ChrisBrown. To samo tyczy się samych podkładów. Ten rodzinny interes ojca i syna – (Marek oraz Filip Dulewicz) wprowadza nas w nowoczesne brzmienia, jednak nie są za bardzo odkrywcze. Nie poczytuje jednak tego za wielką wadę – po prostu przydałoby się trochę więcej innowacyjnych brzmień jak na Człowiek sztos czy Diabelskie podszepty. Niemniej panowie płyną na obecnych bitach jak chcą, a to jest dla mnie najważniejsze. Bez kompromisów.

Podsumowując, dostajemy jedną z najbardziej inteligentnych i innowacyjnych płyt w polskim hop-hopie, skończoną i przemyślaną w każdej warstwie. Rado i Astek to mistrzowie swojego kunsztu. Doskonale wiedzą, że w takiej stylistyce są najlepsi oraz że brakuje nam tego typu przedsięwzięć. Szczelnie wypełniają lukę „inteligentnego” rapu z kategorii gra skojarzeń. Dlatego Wam Dwa Sławy powinno zawsze kojarzyć się z dwoma słowami, będącymi już nazwą albumu. Ludzie sztosy, człowieniu.

P.S. Spotkane po drodze hashtagi są wymysłem autora tekstu i jedynie udowadniają, że nie każdy powinien się za to brać. Sorry.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here