Sokół i Marysia Starosta

Sokoła zawsze bardzo szanowałem. Ma człowiek genialny głos, którym pewnie doprowadził niejedną kobietę do uśmiechów radości. Nigdy jednak nie byłem jego ogromnym fanem. Teraz trochę się to zmieni. „Czarna Biała Magia” dość zgrabnie mnie zaczarowała i cieszę się z tego. Nie będę stawiał oporu.

Myśląc „polski rap”, Sokół przychodzi mi dość późno w kolejce. Trochę go zaniedbywałem, omijałem, zapominałem. Miałem zawsze chęci, aby wrócić i przesłuchać jego całą dyskografię. Teraz jednak przy pojawieniu się CBM, moje postanowienie nabierze mocy. Szaman tekstów – bo takie kiedyś usłyszałem określenie o Sokole, miał mnie wgnieść w podłogę, abym skamlał z zachwytu. I wiecie co? Mieli rację. Sokół to już prawie nie raper, a pełnoprawny poeta naszych czasów.

Zacznę od tekstów, bo jestem jeszcze nimi całkiem mocno wgnieciony. Wszystkie kawałki mówią o naszej szarej rzeczywistości – co jest cholernie trudne. O czym śpiewają zwykli artyści? O pięknej miłości, dzikich imprezach i słonej zupie. To akurat jest bardzo łatwe. Spróbujcie zrobić genialny kawałek o ruszeniu tyłka z łóżka. Podjął się jednak tego i stworzył jedną z najbardziej emocjonalnych, idealnie oddających klimat rzeczywistego życia piosenek, jaką kiedykolwiek słyszałem.

httpv://www.youtube.com/watch?v=TQjF7kqDERE

Tyle mówię o tych tekstach, ponieważ zaskakują swoją złożonością i przewrotnością. Na swoim Facebooku Sokół ogłosił konkurs: kto najlepiej zinterpretuje tekst „Nie padnę”. Zwycięzca uświadomił mnie, jak wiele odniesień i alegorii znajduje się w tylko jednej zwrotce. A to tylko jeden utwór. Boję się ile wszelakich odniesień jest na całym albumie.

Ponoć przy pracy nad podkładem brało udział kilku legendarnych muzyków takich jak DJ Premier, SpaceGhostPurrp czy Tony Touch. Wszystko pięknie i kolorowo, ale dla mnie, laika w tej muzyce i nie za bardzo ogarniającego klimaty, a co dopiero nazwiska, nic to nie mówi. Podszedłem więc „na czysto”, bez uprzedzeń. Dałem się zaskoczyć starannie budowanemu klimatowi, który jest opozycją do tekstów, bo są bardziej mroczne i opowiadają o ciężkich strefach życia. Bit natomiast jest o wiele lżejszy. Ogólnie gdyby zabrać stamtąd wszelkie słowa, można by powiedzieć, że muzyka pasuje do jakiś lekkich raperskich ballad o kobiecie w czerwonej sukience. A tu zamiast tego słyszymy tekst o gwałcie i sypaniu się świata. Robi wrażenie.

Nie można też nie wspomnieć o roli Marysi Starosty w tej układance. Jest ona widocznie za Sokołem, ale niedaleko. Bardzo dobrze wychodzi do przodu jako lekki wokal w przeciwieństwie do niego. Wpasowuje się idealnie w panujący klimat i gdyby nie ona, płyta straciłaby sporo swojego uroku. Może słyszymy ją ciut za rzadko.

Jestem sam zszokowany, że mi się podoba. Zwykle stałem z boku przy wszelkich dokonaniach Wojtka. Teraz przekonał mnie jednak swoją Czarno Białą Magią. Psychodeliczna, prawdziwa i zaskakująca. Taka jest ta płyta. Pełna klimatu, mroku, smogu. Czarna. Biała. I z magią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here