The Dumplings

Wiecie co jest najgorsze w pisaniu recenzji tego albumu? To, że są oni moimi rówieśnikami. Mają tyle lat, ile mam ja. Wydali płytę, mówi o niej cały polski przemysł muzyczny, robią dobrą muzykę, a ja co? Wstyd mi trochę. 

Skończę tutaj wyrzucać swoje żale i smutki, zostawiając je na później, aby przedstawić wam The Dumplings, choć myślę, że nie muszę tego robić. W zeszłym roku i na początku bieżącego, pisano i mówiono o Pierogach bardzo dużo. Internetowe odkrycie 2013 roku, ukazujące, że polska muzyka elektroniczna to ciągle studnia nieodkryta. Ona ma 17 lat, nazywa się Justyna Święs i śpiewa. On –  Kuba Karaś, lat 18, robi muzykę. No i znowu się zdenerwowałem.

Szczerze mówiąc nie chciało mi się przestać słuchać pierwszego utworu, gdyż był za dobry. Ale musiałem. Spotkałem kolejne kawałki, które przewrotnie ocierały się o przeróżne klimaty, pozostawiając jednak spójność i miejsce na manewr. Tutaj usłyszałem perkusję, tam ciekawy syntezator. Ponownie – wszystko jest naturalne i wymuszone, jakby Kuba i Justyna rozmawiali ze sobą od lat. Tylko szkoda, że rozmawiają dużo po angielsku. Rozumiem, że międzynarodowość, że brzmi ładniej, a pani od angielskiego będzie dumna,  niemniej najlepsze utwory z płyty to właśnie te po polsku i tego się nie wyprę.Moje podirytowanie zwiększa się, gdy zaczynam słuchać omawianej płyty. To wszystko do siebie pasuje. Głos Justyny od samego początku trafia do nas swoim ciepłem i przejęciem. Genialne rozpoczęcie od Słodko-słony cios i już leżysz kupiony od stóp do głów. Do tego tekst, który (po polsku!) bawi formą i treścią. Dorzucamy do tego żywe i chwytliwe brzmienie, które nie narzuca nam się na uszy, a stoi na środku, obok głosu Justyny, idealnie się wkomponowując.

Może tylko trochę za bardzo skaczą po klimatach. Raz jest szalenie, wesoło, innym razem trochę mnie usypiają. Boję się, że w końcu dostanę gdzieś zawał. Niemniej można to im wybaczyć. Rozumiem zamiar, a i tak pewnie mają inne zdanie na ten temat, i nie mam zamiaru uważać to za wielki smutek. Po prostu jestem fanem spójnych nastrojowo albumów.

Justyna brzmi staro. Wybaczcie, ale w sumie to komplement. W utworach takich jak Shameless czy właściwie na całej płycie, słyszymy dorosłą, ustatkowaną muzycznie kobietę z wielkim głosem (przez co jeszcze bardziej mnie irytuje i jak ją kiedyś spotkam, to jej to powiem…). Kuba natomiast radzi sobie jak zawodowiec (wiadomo, imię zobowiązuje). Choć to zdanie może być dla niego obraźliwe, bo on już jest zawodowcem. Przechodzi z bitów, urzeka, nie marudzi. Szacunek.

Przypomnę – ona 17 lat, on 18. Wydali płytę, która może stawać w zawodach na najlepszą polską płytę 2014. A Ty co robiłeś w ich wieku? Ja się bronię, że współtworzę ALTER MAGA, jednak ile można. Denerwują mnie, wybaczcie, skończyłem…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here